„Niedźwiedź, jak leży, to jest taka skłębiona górka, jak kopiec z ciemnej ziemi. Jak się nastąpi, to nie ma ratunku.” Te słowa syna ofiary odzwierciedlają tragiczne okoliczności, które miały miejsce 23 kwietnia 2026 roku w lesie na Podkarpaciu. 58-letnia kobieta została zaatakowana przez niedźwiedzia brunatnego podczas poszukiwania zrzutów poroża.
Atak miał miejsce około 1,5 km w głąb lasu, 2,5 km od wsi Płonna. Kobieta zadzwoniła do swojego syna, informując go o ataku. Niestety, mimo szybkiej reakcji służb ratunkowych, lekarz stwierdził jej zgon z powodu obrażeń charakterystycznych dla ataku dzikiego zwierzęcia.
Kluczowe informacje:
- Kobieta miała 58 lat i prowadziła poszukiwania w lesie.
- Atak miał miejsce około 1,5 km od miejsca zamieszkania.
- Służby ratunkowe zostały powiadomione przez syna ofiary.
- Na Podkarpaciu żyje około 300 niedźwiedzi.
- Silny wiatr mógł osłabić zmysły niedźwiedzia podczas ataku.
Marta Kolendowska-Matejczuk z Prokuratury Rejonowej w Sanoku potwierdziła, że biegły lekarz stwierdził przyczynę śmierci jako obrażenia spowodowane przez niedźwiedzia. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.
Starostwo Powiatowe w Sanoku apeluje do mieszkańców o unikanie rejonu zdarzenia oraz niewchodzenie do lasu. To tragiczne wydarzenie przypomina o konieczności zachowania ostrożności podczas przebywania w dzikich terenach. Bezpieczeństwo w lesie powinno być priorytetem dla każdego odwiedzającego te obszary.




