W sobotnim meczu Ekstraklasy, Korona Kielce pokonała Widzew Łódź 2:1. Spotkanie to było kolejnym słabszym występem dla łódzkiego klubu, a jednocześnie pierwszą porażką w tym sezonie ligowym. Dla Korony, która przed tym meczem znajdowała się w strefie spadkowej, zwycięstwo to pozwoliło awansować na dziewiątą pozycję w tabeli.
Mecz rozpoczął się od dominacji Widzewa. Już w ósmej minucie Juljan Shehu zagrał piłkę głową, a Steve Kapuadi z bliskiej odległości umieścił ją w siatce, dając prowadzenie gospodarzom. Widzew kontrolował grę przez pierwsze 20 minut, jednak sytuacja szybko się zmieniła.
Szybkie odwrócenie wyniku
W ciągu zaledwie kilku minut Morgan Fassbender z Korony Kielce dwukrotnie zaskoczył Widzew. Najpierw doprowadził do wyrównania kapitalnym strzałem. Chwilę później, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, jeden z obrońców Widzewa wybił piłkę pod nogi Fassbendera, który po raz drugi trafił do siatki, odwracając wynik meczu na korzyść Korony.
Dla Fassbendera były to pierwsze bramki od lutego, kończące serię 11 kolejnych spotkań bez gola. W poprzednim sezonie występował w Bruk-Becie Termalica Nieciecza, a latem dołączył do Korony.
Trener Korony, Jacek Zieliński, po meczu podkreślił, że jego zespół spodziewał się trudnego spotkania. Zaznaczył, że początek był do zapomnienia, ale drużyna uporządkowała grę. Zieliński pochwalił Fassbendera za jego występy, nazywając go „nieoczywistym transferem, który okazał się strzałem w dziesiątkę”.
Analiza meczu i dalsze perspektywy
Mimo że Widzew do przerwy utrzymywał posiadanie piłki przez 61 procent czasu gry, mecz był dość wyrównany. Korona oddała więcej strzałów (8:5), a wskaźnik goli oczekiwanych (xG) był zbliżony dla obu drużyn (1,13 dla Widzewa, 1,10 dla Korony).
W drugiej połowie Marcel Piączek z Widzewa był bliski gola samobójczego, ale uratowała go poprzeczka. W 69. minucie Mariusz Stępiński z Korony uratował swoją drużynę, wybijając piłkę zmierzającą do bramki z linii. Widzew nie zdołał już strzelić gola, co oznaczało kolejną porażkę z Koroną.
Było to szóste z rzędu zwycięstwo Korony nad Widzewem, wszystkie pod wodzą trenera Zielińskiego. Szkoleniowiec stwierdził, że nie należy przesadzać z określeniem „patent na Widzew”, ale sześć zwycięstw w ciągu dwóch lat to dobry wynik. Dodał również, że dla Korony liga nie kończy się na meczu z Widzewem i muszą dalej ciężko pracować.
Widzew, który w poprzednim sezonie wydał ponad 20 milionów euro na transfery i z trudem obronił się przed spadkiem, w tym sezonie zdobył tylko pięć punktów w czterech meczach, zajmując ósme miejsce w tabeli. Korona natomiast, po wzmocnieniach letnich, w tym rekordowym transferze Patrika Hellebranda, poprawiła swój dorobek, awansując na dziewiątą pozycję.
Bramkarz Widzewa, Bartłomiej Drągowski, spisywał się bardzo dobrze w bramce gospodarzy, kilkukrotnie ratując swój zespół przed utratą kolejnych bramek. Mimo to, Korona Kielce zdołała utrzymać prowadzenie i zakończyć mecz zwycięstwem 2:1.
Source: przegladsportowy.onet.pl




