Debiutantki na Mistrzostwach Europy
W obecnym sezonie reprezentacja Polski w siatkówce kobiet doświadczyła znaczących zmian w składzie. W przeciwieństwie do poprzednich lat, Julita Piasecka, Monika Lampkowska, a także Justyna Łysiak, która dołączyła po kontuzji Aleksandry Szczygłowskiej, stały się podstawowymi zawodniczkami. Ich występy zostały ocenione pozytywnie, a szczególną uwagę zwróciły debiutantki: Maja Koput i Julia Szczurowska.
Maja Koput, urodzona w 2007 roku na Węgrzech, zadebiutowała na dużym turnieju seniorskim podczas meczu z Węgierkami. W wieku 18 lat dołączyła do Chemika Police, klubu, który w 2024 roku zmagał się z problemami finansowymi po odejściu głównego sponsora. Te okoliczności sprawiły, że klub postawił na młode zawodniczki, a Koput wykorzystała swoją szansę. Z dorobkiem 70 punktów znalazła się w czołowej dziesiątce najlepszych środkowych w rozgrywkach. Jej występy przyciągnęły uwagę selekcjonera Stefano Lavariniego, zwłaszcza po zakończeniu kariery przez Agnieszkę Korneluk i kontuzjach innych kandydatek. Koput wygrała rywalizację z Anną Obiałą i Sonią Stefanik podczas Ligi Narodów.
Dla Julii Szczurowskiej, atakującej w wieku 25 lat, Mistrzostwa Europy również były debiutem na poziomie seniorskim. Jest córką byłego siatkarza Wojciecha Szczurowskiego. Jej droga do reprezentacji nie była prosta; w wieku 16 lat zadebiutowała w seniorskiej drużynie #VolleyWrocław. Pięć lat później doznała poważnej kontuzji kolana podczas meczu Budowlanych Łódź z BKS Bielsko-Biała, co wymagało operacji. Po burzliwym rozstaniu z Budowlanymi, klub nie wspierał jej w leczeniu. W 2023 roku Szczurowska przeniosła się do francuskiego Beziers Volley, a następnie do Turcji, gdzie grała dla Nilüfer Belediyespor i Besiktasu, a obecnie będzie występować w Kuzeyboru. Odrzuciła propozycję zmiany obywatelstwa na tureckie, deklarując chęć gry wyłącznie dla Polski. Jej wejścia w meczach z Turcją i Holandią, a także w półfinale z Włoszkami, okazały się kluczowe dla awansu do półfinału.
Mecz o brązowy medal
W niedzielę 6 września reprezentacja Polski zmierzyła się z Serbią w meczu o brązowy medal Mistrzostw Europy. Mecz zakończył się porażką Polek 1:3 (21:25, 19:25, 25:15, 18:25). Spotkanie odbyło się w Stambule. Wcześniej, w czerwcu 2026 roku, Polki wygrały z Serbkami w Lidze Narodów po tie-breaku. W ostatnich latach Polki często okazywały się lepsze od Serbek w większości spotkań.
Trener Stefano Lavarini po meczu podkreślił, że nie ma większych pretensji do swoich zawodniczek, doceniając ich nastawienie i zaangażowanie. Stwierdził, że Serbia narzuciła swoje warunki od początku, a Tijana Bosković była znaczącym problemem dla Polek w pierwszej części meczu. Mimo przegranych dwóch pierwszych setów, Polki pokazały charakter, wygrywając trzeciego seta 25:15. W czwartej partii długo utrzymywały kontakt z rywalkami, jednak w końcówce zabrakło precyzji.
Włoski szkoleniowiec, pracujący z kadrą od 2022 roku, po meczu rozmawiał ze swoimi zawodniczkami. Stwierdził, że czwarte miejsce jest bolesne, ponieważ medal był blisko. Zaznaczył, że rywalki były lepsze. Przed turniejem, gdyby ktoś powiedział mu, że Polki wygrają wszystkie mecze grupowe i dotrą do strefy medalowej, walcząc w półfinale, a następnie do końca w meczu o medal, nie spodziewałby się, że będzie to takie łatwe. Zakończył gratulacjami dla rywalek i przede wszystkim dla swoich zawodniczek, które, jego zdaniem, zasługują na uznanie za walkę do ostatniej chwili.
Przyszłość reprezentacji
Przed półfinałem Mistrzostw Europy zarówno Polska, jak i Serbia nie zaznały smaku porażki, wygrywając wszystkie mecze w grupach, a następnie w 1/8 i 1/4 finału. Po serii siedmiu zwycięstw Polki przegrały z Włoszkami w półfinale, a Serbki z Turczynkami. W składzie reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy znalazły się: rozgrywające Alicja Grabka i Katarzyna Wenerska; przyjmujące Martyna Czyrniańska, Paulina Damaske, Monika Lampkowska, Julia Orzoł i Julita Piasecka; atakujące Magdalena Stysiak i Julia Szczurowska; środkowe Magdalena Jurczyk, Natalia Kecher, Maja Koput, Anna Obiała i Sonia Stefanik; oraz libero Justyna Łysiak i Aleksandra Szczygłowska.
Stefano Lavarini wyraził zaskoczenie, mówiąc, że trudno będzie ponownie znaleźć się w sytuacji, w której walczy się o medal, wskazując na wysoki poziom Mistrzostw Europy. Jego zdaniem, czwarta lokata nie przekreśla osiągnięć Biało-Czerwonych podczas całego turnieju. Mecz o trzecie miejsce między Polską a Serbią był transmitowany 6 września o godzinie 15:00.
Source: przegladsportowy.onet.pl




