W meczu Major League Soccer pomiędzy New York Red Bulls a Chicago Fire padł remis 1:1. Spotkanie, które rozpoczęło się w nocy z soboty na niedzielę 23 sierpnia o godzinie 1:30, przyniosło wiele emocji, a Robert Lewandowski, który rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, odegrał kluczową rolę w drugiej połowie.
Chicago Fire, zajmujące trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej, przyjechało na teren New York Red Bulls, ósmej drużyny w tabeli. Goście mieli serię zwycięstw z rzędu, a Lewandowski, który w ośmiu poprzednich meczach zdobył cztery gole, w tym zwycięską bramkę w meczu z Orlando City (2:1), był w dobrej formie.
Przebieg pierwszej połowy i zmiany w składzie
Trener Gregg Berhalter zdecydował się na zmiany w składzie Chicago Fire, co spowodowało, że Robert Lewandowski i David Poręba rozpoczęli mecz na ławce rezerwowych. W składzie gospodarzy znalazł się 18-letni Julian Zakrzewski-Hall, napastnik polskiego pochodzenia, który jest łączony z grą dla reprezentacji Polski, choć nie złożył jeszcze oficjalnej deklaracji.
Pierwsze minuty spotkania upłynęły pod znakiem wzajemnego badania sił. W 10. minucie Sam Williams z Chicago oddał strzał z dystansu, który minął bramkę. Cztery minuty później groźnym rykoszetem zakończyło się uderzenie Jonathana Bamby. W 30. minucie Bamba dogrywał do Robina Loda, ale jego strzał był niecelny.
Goście objęli prowadzenie w 39. minucie. Po szybkim kontrataku Maren Haile-Selassie, po podaniu od Viktora Radojevicia, strzelił pięknego gola z lewej strony boiska. Gospodarze, pod wodzą trenera Michaela Bradleya, mieli problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych. Jedyny celny strzał w pierwszej połowie oddał Ronald Donkor tuż przed przerwą, z którym poradził sobie bramkarz Chris Brady.
Druga połowa i wejście Lewandowskiego
Po przerwie Chicago Fire kontynuowało swoje ataki, dążąc do podwyższenia wyniku. W 51. minucie na trybunach zapanowała euforia, gdy Robert Lewandowski rozpoczął rozgrzewkę. Kibice, wielu z nich w polskich barwach, głośno domagali się wejścia kapitana reprezentacji Polski na boisko.
W 54. minucie bramkarz gospodarzy, Ethan Horvath, popisał się świetną interwencją po strzale Haile-Selassie z bliskiej odległości, ratując swój zespół przed utratą drugiej bramki. Wyczekiwany moment nastąpił w 65. minucie, kiedy Lewandowski wszedł na boisko, zmieniając Philipa Zinckernagela. Pomimo jego obecności, Chicago nadal kontrolowało mecz, a Lewandowski starał się być aktywny, choć rzadko otrzymywał dobre podania.
W 73. minucie Brady musiał interweniować po strzałach z dystansu Omara Valencii i Erica Maxima Choupo-Motinga. Przełom nastąpił w 86. minucie spotkania. Cameron Harper strzelił gola na wagę remisu 1:1.
Dla Chicago Fire i Roberta Lewandowskiego nie będzie wiele czasu na regenerację. Chociaż kolejny mecz MLS odbędzie się w następny weekend, w środku tygodnia „Strażacy” rozegrają ćwierćfinał Leagues Cup przeciwko meksykańskiemu Monterrey. Stawką tych rozgrywek jest prawo udziału w Lidze Mistrzów CONCACAF, które przysługuje trzem najlepszym drużynom.
Source: przegladsportowy.onet.pl




