W międzynarodowym lotnictwie linie stosują określone standardy językowe. Jednak nie zawsze są one przestrzegane, co może prowadzić do napięć. Tak właśnie było podczas rejsu AirAsia z Chongqing do Kuala Lumpur, który miał miejsce 22 kwietnia 2026 roku.
Pasażerka, która twierdziła, że jest stewardesą linii China Southern, domagała się obsługi w języku mandaryńskim. Jej niezadowolenie narastało, gdy komunikacja na pokładzie odbywała się głównie w języku angielskim. „Czyż obsługa pokładowa na międzynarodowym locie nie powinna mówić po mandaryńsku?” — pytała głośno.
Kapitan samolotu podjął decyzję o powrocie na stanowisko postojowe. Pasażerka kontynuowała swoje żądania, kwestionując sposób komunikacji. „Jestem Chinką. Dlaczego on ciągle mówi po angielsku?” — dodała w swoim gniewie.
Wkrótce po tym incydencie na pokładzie pojawiła się policja. Interwencja była konieczna, aby uspokoić sytuację. Kobieta nie ustępowała jednak i pytała: „Czy ktoś może mi powiedzieć, co zrobiłam nie tak?”
Linie lotnicze China Southern szybko zaprzeczyły jej twierdzeniom o byciu ich pracownikiem. Mimo tego awantura trwała przez dłuższy czas, powodując godzinne opóźnienie lotu.
Awantura ta rzuca światło na wyzwania związane z komunikacją w samolotach międzynarodowych. W końcu pasażerowie często pochodzą z różnych krajów i mówią różnymi językami. Ale czy można oczekiwać, że każdy członek załogi będzie biegle mówić we wszystkich językach pasażerów?
Po rozwiązaniu konfliktu samolot wystartował dopiero wtedy, gdy sytuacja została opanowana. Ostatecznie to policja na pokładzie pomogła zakończyć tę niecodzienną sytuację.
Na przyszłość takie incydenty mogą skłonić linie lotnicze do przemyślenia swoich strategii komunikacyjnych — zwłaszcza w kontekście rosnącej liczby pasażerów mówiących w języku mandaryńskim.




