UniCredit złożył formalną ofertę przejęcia Commerzbanku w dniu 5 maja 2026 roku, jednak oferta spotkała się z silnym sprzeciwem rządu niemieckiego. Rząd, posiadający ponad 12 proc. udziałów w Commerzbanku, wyraził zdecydowane „nie” wobec tej transakcji.
Przed tą sytuacją, UniCredit od lat zabiegał o przejęcie Commerzbanku, a jego kontrola nad niemieckim bankiem wynosiła już prawie 30 proc. akcji. Oczekiwania były takie, że połączenie tych dwóch instytucji mogłoby przynieść korzyści dla obu stron, a także dla rynków finansowych w Europie.
Teraz sytuacja wygląda inaczej. UniCredit zaproponował wymianę akcji — oferując 0,485 nowej akcji UniCredit za każdą akcję Commerzbanku. Wycena Commerzbanku została ustalona na prawie 35 miliardów euro. Te liczby robią wrażenie, ale oferta została określona przez ekspertów jako „bardzo niska” i „wroga”.
Bezpośrednie skutki tej sytuacji mogą być znaczące. Rząd niemiecki sprzeciwia się sprzedaży, co oznacza, że UniCredit może napotkać poważne przeszkody na drodze do finalizacji tego przejęcia. Ponadto, planowane masowe zwolnienia w Niemczech w przypadku przejęcia budzą obawy społeczne i polityczne.
Andrea Orcel, dyrektor generalny UniCredit, zauważył: „UniCredit jest wart więcej, będąc częścią grupy UniCredit niż jako samodzielny podmiot”. Jego wypowiedź sugeruje przekonanie o strategii wzrostu poprzez połączenia i fuzje w sektorze bankowym.
Warto również zauważyć, że Commerzbank jest głównym akcjonariuszem polskiego mBanku. To sprawia, że sprawa przejęcia ma również wpływ na rynki finansowe w Polsce oraz na relacje między tymi dwoma krajami.
Rząd niemiecki wielokrotnie deklarował swoje stanowisko dotyczące obrony interesów lokalnych instytucji finansowych. W tej chwili nie ma jasności co do dalszych kroków ze strony UniCredit ani co do reakcji rządu niemieckiego po formalnej ofercie.




